REKLAMA

Grzegorz Tomasik - Nieostra przygoda

18:38, 29.12.2016 | Grzegorz Tomasik
REKLAMA
Skomentuj
Grzegorz Tomasik

Początek jest w widzialności 
(Jarosław Marek Rymkiewicz, Topos 5/2016)

Od początku swego istnienia fotografia staje na granicy technicznej wykonalności obrazu zdatnego do odczytania. Współcześnie bywa jednak, że nieostre zdjęcie więcej mówi o zaistniałej chwili niż gdyby cały ruch zamrozić prędką migawką i wystarczającą czułością matrycy aparatu. Nie pochwalam tu braku wiedzy technicznej, ale spostrzeganie.

W listopadzie tego roku podczas wystawy moich fotografii w Miejsko-Gminnej Bibliotece Publicznej w Więcborku poznałem pana Piotra, który opowiedział mi o swojej przygodzie obserwacji rykowiska. Niestety zjawisko najintensywniejsze było już po zachodzie słońca, co uniemożliwiało mu wykonanie zdjęcia poprawnego technicznie. 

Bardzo podobna historia przydarzyła się i mnie miesiąc wcześniej nad jeziorem Juchacz. Wyszedłszy z parkingu przy plaży usłyszałem głośne ryki. Po chwili zrozumiałem, że część pochodzi znad jeziornej tafli i wykonują je wędkarze. Zorientowawszy się w nieco surrealistycznej sytuacji ruszyłem naprzód. Z daleka na polanie przylegającej do szuwarów jeziornych zobaczyłem niewyraźną jeleniowatą sylwetkę. Szedłem skrajem lasu, a bardzo sucha trawa i gałązki pod moimi stopami wydawały niepożądanie głośne dźwięki. W końcu zbliżyłem się na tyle, aby obserwować akcję  wyraźnie. Po chwili okazało się, że jeszcze jedna ludzka postać w maskującym stroju przygląda się danielowi z pięknym porożem, jego samicy ujawnionej  później, w końcu i lisowi, który zbłądził tu w swoich sprawach. 

Udało mi się to zarejestrować. Nieostro, bo z mizernym światłem już po jasnym dniu, rzec można. Ale jest jakiś zarys przygody. Jest obserwacja, która zdaniem szanowanych przeze mnie „ptasiarzy” (miłośników ptaków, głównie drapieżnych) ma swoją pozytywną wartość, nawet gdy nie towarzyszy jej modny dziś film, czy zdjęcie, a tylko opowieść. 

Po raz kolejny zapraszam czytelników portalu e-krajna do kontaktu z dwunastoma moimi kadrami, z których większość powstała w mijającym roku. Z satysfakcją odnotowując, że dziennikarka TVP 1 podczas wywiadu ze Stingiem w Toruniu (emisja 27.12.2016) zwróciła się do niego ze spostrzeżeniem o ciekawej przyrodzie województwa kujawsko-pomorskiego chronionej w granicach naszych parków krajobrazowych... życzę ciekawych obserwacji w nowym roku.


Fot. 1. Daniel z samicą i lisem na polanie przylegającej do jeziora Juchacz. Iłowo, 1 października 2016 r.

Fot. 2. Przez kilka dni obserwowałem bociany przysiadające na słupach energetycznych k. gospodarstwa p. Wysockiego. W trzecim z kolei tarcza słońca i chmury pozwoliły wykonać sylwetkę ptasią wpisaną w naszą gwiazdę. Z powodu terenu pagórkowatego, ale zbyt niskiego dla ujęcia, z najwyższym trudem stawałem na palcach i kamieniach zebranych na polu by bocian był tam, gdzie jest na fotografii. Wiśniewka, 15 sierpnia 2014 r.

Fot. 3. Wszędzie jeszcze szaro, ale są żurawie i klangorzą, głośno wołając wiosnę. Wiśniewka, 1 kwietnia 2016 r.

Fot. 4. Z obiektywem makro zbliżyłem się do fiołka polnego. Wiśniewka, 7 maja 2016 r.

Fot. 5. Chyba po czterech latach prób udało mi się znów zrobić łąkę w mniszkach. Wcześniejsze zdjęcie miało małą wadę w postaci śladu palca na fotograficznym filtrze obiektywu, który spowodował niewielką nieostrość. Ale ta fotografia jest inna niż pierwowzór, bo szalenie trudno uchwycić coś dwa razy tak samo. Lutowo, 7 maja 2016 r.

Fot. 6. Mniszkowe pręciki. Wiśniewka, 4 maja 2016 r.

Fot. 7. Mak z bliska. Wiśniewka, 11 lipca 2016 r.

Fot. 8. Połowy na jeziorze Juchacz. Iłowo, 2 października 2016 r.

Fot. 9. Skrzydło motyla rusałki pawika położyłem na pniu wśród porostów. Niezwykle porusza mnie ten obraz tematem przemijania. Zaleśniak, 2 października 2016 r.

Fot. 10. Nocny przymrozek, a później dzienne słońce wymalowało ten jesienny obraz z liśćmi brzozy. Lutówko, 13 listopada 2016 r. 

Fot. 11. Bywają ostatnio, nie tylko w tym roku, grudnie bez śniegu. Wiśniewka, 14 grudnia 2013 r.

Fot. 12. Patrzyłem w stronę traw i słońca. I szczerze pisząc niedokładnie pamiętam, gdzie się ten obraz wydarzył. Wiśniewka, 7 lipca 2016 r.

(Grzegorz Tomasik)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (1)

ruvruv

2 0

Tempo życia we współczesnym świecie powoduje ukierunkowanie myśli i działań na komercję i powierzchowność. Żyje się pod nieustanną presją. Natłok zdarzeń, kultura obrazkowa portali informacyjnych, tytuły nieadekwatne do treści - pustej i kiepskim językiem pisanej...
Watro nieraz zatrzymać się i przeczytać tekst, jak powyżej. Z pozoru banalne wydarzenie; daniel, lis, wędkarze. Po głębszej analizie zmusza do refleksji, uwolnienia emocji i stresu. USPOKAJA. Poczynania artystyczne Pana Grzegorza obserwuję od lat. Miałem też okazję być na wystawie jego zdjęć w więcborskiej bibliotece. Niesamowite ujęcia zjawisk przyrodniczych, zatrzymane w kadrze ptaki oraz naturalna gra światłem tworzą niepowtarzalny nastrój. Trzeba mieć pasję... Życzę dużo inspiracji i kolejnych, udanych przedsięwzięć. 11:23, 30.12.2016

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© e-krajna.pl | Prawa zastrzeżone | 2017