Sesja została zwołana w trybie nadzwyczajnym, a ewentualne przyjęcie stanowiska przez sejmik nie było poprzedzone dyskusją w komisjach. Budziło to uzasadnione obawy, że głównym celem inicjatorów było osiągnięcie efektu propagandowego, nie zaś realnych efektów, polegających chociażby na podjęciu przez Rząd RP wymiernych działań osłonowych wobec rolników i ich rodzin.
Atmosfera obrad stała się jeszcze bardziej napięta w momencie, gdy radni dowiedzieli się, że przewodniczący Ryszard Bober zamierza uniemożliwić wystąpienie posłowi Janowi Krzysztofowi Ardanowskiemu, który specjalnie przybył na obrady sejmiku. Byłaby to decyzja, po pierwsze, łamiąca przepisy ustawy o wykonywaniu mandatu posła, a po drugie nierozsądna, ponieważ uniemożliwiająca skorzystanie z wiedzy posła Ardanowskiego, powszechnie cenionego eksperta w sprawach rolnictwa.
Jeszcze przed przystąpieniem do pierwszego punktu obrad radny Michał Krzemkowski (PiS) pytał:
- Panie przewodniczący, chciałem zapytać, na jakiej podstawie odmówił pan udzielenia głosu panu posłowi Krzysztofowi Ardanowskiemu?
W tym momencie nie usłyszeliśmy jednak konkretnej odpowiedzi przewodniczącego Bobera, który, jakby nigdy nic, zaprosił dyrektora Urzędu Wojewódzkiego Andrzeja Baranowskiego do przedstawienia informacji. Dyrektor zapoznał radnych z aktualnymi informacjami, dotyczącymi wpływu suszy na uprawy i poziom wód w zbiornikach, stanem prac powołanych przez wojewodę kujawsko-pomorskiego specjalnych komisji, które oceniają poziom poniesionych przez rolników i hodowców strat oraz możliwościami ubiegania się o wsparcie ze środków rządowych.
Jako drugi występował dyrektor Kujawsko-Pomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych we Włocławku Franciszek Złotnikiewicz, który przedstawił sytuację hydrologiczną naszego województwa.
Wystąpił również pełnomocnik marszałka województwa ds. dróg wodnych Stanisław Wroński, który poinformował radnych o pracach nad rozpoczęciem budowy drugiego stopnia wodnego na Wiśle w okolicy Nieszawy.
Po tych wystąpieniach przewodniczący Bober wrócił do sprawy pisemnej prośby o udzielenie głosu, która wpłynęła od posła Ardanowskiego. Jego tłumaczenie wydaje się jednak niezrozumiałe, ponieważ przewodniczący sejmiku powołuje się na jakieś, nie wiadomo przez kogo ustalone i czemu mające służyć, reguły, nie odnosi się natomiast do ustawy o wykonywaniu mandatu posła, która precyzuje prawa jakie przysługują parlamentarzystom.
- Zgodnie z regulaminem obrad, przewodniczący może udzielić głosu. Co do zasady, nigdy nikomu nie udzielałem tego głosu i nie chcę łamać pewnych reguł, które obowiązują. Natomiast chcę zapewnić, że stworzę takie warunki, że pan poseł będzie mógł zabrać głos w stosownym czasie - mówił przewodniczący.
W dyskusji istotne kwestie podnosili, w zasadzie, tylko radni opozycji.
- Dobrze, że wspólnie doszliście do sytuacji, w której odbywa się dzisiejsza sesja. Jest ona tak istotna w sprawach województwa kujawsko-pomorskiego, że jako radni powinniśmy tu być obecni w stu procentach i osiągnąć określony cel. Żeby jednak tak było, najpierw trzeba sobie sprecyzować ten cel. Co my chcemy osiągnąć dzisiejszymi obradami? To co czytam w stanowisku, to jest tak miękko napisane, że nic nam to nie daje. (...) Odfajkujemy to posiedzenie i napiszemy coś, że trzeba zrobić, aby nie występowała kolejna susza, ani jej skutki. Myślałem, że mamy jako radni twarde stanowisko i w formie uchwały sejmiku, która by nakładała na rząd określone działania. Tylko dopóki, problem wody i stopnia wodnego we Włocławku będzie działaniami politycznymi, a nie merytorycznymi, no to skutki są bardzo wyraźne - mówił m.in. radny Stanisław Pawlak (SLD).
Radny Stanisław Pawlak, zwrócił także uwagę, że niedobrze się stało, że nie odbyły się wcześniej dyskusje na komisjach, które pomogłyby wypracować projekt stanowiska.
- Dzisiaj, jeśli nie osiągniemy celu, którego tak na dobrą sprawę nie znamy, to po co my się dzisiaj zebraliśmy? Ja bym chciał, żebyśmy popracowali tak długo, aż to stanowisko nie będzie merytoryczne i skierowane do rządu, wzywające rząd. Bo jeżeli rząd nie zamieszcza w dokumentach krajowych problemu Wisły, to my możemy tylko mówić, ale nie od nas bezpośrednio zależy to o czym mówimy - dodał radny Pawlak.
- Mam przed sobą pismo Wojewody Kujawsko-Pomorskiego, skierowane do Ministra Rolnictwa Marka Sawickiego, które zawiera dziewięć wniosków. Jeden z tych wniosków mówi o tym, że należy pilnie przygotować program małej retencji w Polsce. (...) Chciałbym przypomnieć, że niedługo miną cztery lata, kiedy marszałek powołał zespół fachowców do przygotowania programu kompleksowego zagospodarowania naszych wód. Miało to stać się podstawą wykonywania prawidłowo wszelkich prac melioracyjnych. O dziwo, ten zespół przegłosował w sposób demokratyczny, że tymi sprawami zajmować się nie będzie. Dzisiejszą sesję, powiem wprost, uważam za przegadanie sprawy. Jeżeli dzisiaj nie przyjmiemy wniosku o powrocie do tamtego zespołu, do przyjęcia na siebie przez samorząd prac, które mają usprawnić całą gospodarkę wodną w naszym województwie, to wyjedziemy z niczym. Myślę, że to stanowisko należy odrzucić i przyjąć uchwałę o przygotowaniu kompleksowego programu działań ze strony samorządów wszystkich szczebli, w celu usprawnienia gospodarki wodnej. To, że jesteśmy krajem o przesuszonych glebach, gdzie nie mamy szans rywalizowania z rolnikami z innych krajów, to jest oczywiste. Tegoroczna susza udowodniła nam, że nasze województwo kujawsko-pomorskie nie stanęło na wysokości zadania – mówił z kolei radny Marek Witkowski (PiS).
- Ubolewam panie przewodniczący, że nie chce pan udzielić dzisiaj, teraz głosu panu posłowi Krzysztofowi Ardanowskiemu. Apeluję o udzielenie tego głosu – dodał radny.
Z podobnym apelem wystąpił poseł Michał Krzemkowski.
- Panie przewodniczący, myślę, że pan przewodniczący zachował się nie tak względem posła RP, mówiąc że dopuszcza go pan warunkowo do głosu. Poseł korzysta ze szczególnych uprawnień...
Jednak przewodniczący nawet nie pozwolił dokończyć wypowiedzi radnemu, wskazując ponownie na swoje uprawnienia.
Marszałek Piotr Całbecki, tłumacząc dlaczego Zarząd poprosił o zwołanie nadzwyczajnej sesji mówił m.in.:
- Natura 2000, która mocno ogranicza inwestycje na Wiśle, w innych miejscach również, nie może stanowić przeszkody dla prowadzenia racjonalnej gospodarki wodnej i dla rozwoju gospodarczego naszego województwa. Powtarzamy to wielokrotnie podczas najprzeróżniejszych spotkań od wielu, wielu lat.
Na zakończenie swojej wypowiedzi marszałek Całbecki poprosił, aby w tej sprawie wypowiedział się również poseł Jan Krzysztof Ardanowski.
- Jestem częstym gościem na posiedzeniach sejmiku, ale nie korzystałem zbyt często z uprawnienia, które przysługuje mi z tytułu wykonywania mandatu posła i senatora. Dzisiaj chcę z tego uprawnienia skorzystać, bo sytuacja rzeczywiście jest nadzwyczajna. Czynię to również dlatego, że chcę wierzyć, że dokument, nad którym sejmik pracuje, będzie wzięty pod uwagę w ministerstwach, w rządzie, do przemodelowania podejścia do gospodarki wodnej – rozpoczął poseł.
- Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi w Sejmie, której jestem przewodniczącym, zajmowała się sprawami suszy już trzykrotnie, w tym dwukrotnie na wniosek rolników województwa kujawsko-pomorskiego. Mamy zdiagnozowane wszystkie problemy związane z występowaniem suszy. To ma kilka aspektów. Przede wszystkim istnieje rozbieżność między klimatycznym bilansem wodnym, przygotowywanym przez Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa, a opiniami komisji szacujących szkody i samych rolników. Zdaniem Instytutu w wielu miejscach naszego województwa w dalszym ciągu suszy nie ma – kontynuował poseł Ardanowski.
- Jest również problem szacowania rzeczywistych skutków suszy, nie przez przygotowanych merytorycznie pod względem teoretycznym, ale również praktycznym członków komisji, tylko działających według najlepszej swojej wiedzy i dobrej woli, działających społecznie przedstawicieli Izb Rolniczych, organizacji rolniczych, samorządów terytorialnych, którzy często nie mają wystarczającej wiedzy do tego, by ocenić, a jeszcze stopniować skutki suszy, określając procentowo jej wystąpienie. Wydaje się, że czasami jest to subiektywne odczucie komisji, które może być w niektórych przypadkach nadużywane – zauważył poseł.
- Według cząstkowych ocen, które do tej pory spływały, straty spowodowane suszą należy liczyć w miliardach złotych. To jest sytuacja nadzwyczajna. Kumulują się zjawiska suszowe z kilku lat. To nie jest tylko brak opadów czy też bezśnieżnej zimy w tym roku. Te straty są liczone w miliardach złotych. W związku z tym, trzeba jednoznacznie stwierdzić, że zaoferowana przez rząd pomoc 488 milionów złotych jest pomocą niewystarczającą. Może są potrzebne również zmiany w ustawie budżetowej? Może są potrzebne uruchomienia rezerw? Ta pomoc, która przez rząd została zaproponowana, polegająca na kredytach, prolongatach kredytów jest być może dla niektórych jakąś formą, ale generalnie, nie jest przez rolników uważana za najistotniejszą pomoc jakiej oczekują.
- Są jeszcze inne ograniczenia prawne, uniemożliwiające udzielenie pomocy przez inne instytucje państwa np. dlaczego gmina ma być karana dwukrotnie? Gmina, która umorzy rolnikowi podatek rolny jest ukarana zabraniem dotacji wyrównawczej. To jest coś niezrozumiałego. Dlaczego rolnicy, którzy skorzystają z umorzenia kwartalnej składki do Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, ten okres mają zaliczany jako nieskładkowy, co będzie miało określone konsekwencje? – pytał retorycznie Ardanowski.
- Straty w uprawach przełożą się na produkcję bydła. To jest absolutnie oczywiste. Już część rolników musi sprzedać część stada bydła. Nastąpi drastyczny spadek cen wołowiny, jeżeli nie będziemy przeciwdziałać, mając niekwestionowane przez UE narzędzie w postaci Agencji Rezerw Materiałowych.
- Oceniam pozytywnie działania pani wojewody, ale istnieje tutaj pewien problem. Pani wojewoda może być tylko przekaźnikiem instrukcji, które przekazuje Ministerstwo Rolnictwa. Chaos jaki panuje w wytycznych dla komisji, które mają szacować, wynika w dużej mierze z tego, że Ministerstwo Rolnictwa zachowuje się, jakby problem suszy je zaskoczył i nie do końca wiedziało w jaki sposób szacować.
- Jest jednak sprawa ważniejsza niż tegoroczna pomoc, która musi również uwzględniać pomoc socjalną. Niezależnie od pomocy tegorocznej jest potrzebne kompleksowe podejście do gospodarki wodnej. O tym mówiliśmy jeszcze wtedy, kiedy byłem członkiem sejmiku. Sprawa nie może być odkładana po raz kolejny, bo ważniejsze cele w państwie się pojawiają. Kompleksowe podejście do gospodarki wodnej, nie tylko w rolnictwie, jest nakazem chwili. Te zmiany, które obserwujemy, zdaniem naukowców, są trwałymi zmianami i deficyt wody, a przede wszystkim, nieumiejętność jej zatrzymywania będą negatywnie wpływały na rozwój gospodarczy w następnych latach. Z przykrością muszę powiedzieć, że duże projekty retencyjne na południu Polski, które były przygotowane jeszcze przez poprzednią koalicję osiem lat temu, zostały zlikwidowane w 2008 roku. Okazuje się, że ktoś był nieroztropny. Ja nie twierdzę, że niepotrzebne są Orliki, na które poszły pieniądze, które miały być przeznaczone na retencję, ale może trzeba zacząć obserwować przyrodę i wyciągać z tego rozsądne wnioski.
- To dotyczy również drugiego stopnia na Wiśle. Nie można dalej grać bezpieczeństwem naszego województwa.
- Zgadzam się z tym, co mówi marszałek województwa, że w sposób zbyt lekki, przez to i niezrozumiały, samorządy gminne i powiatowe uważają, że problem gospodarki wodnej jest problemem, ogólnie rozumianego, państwa. To tak, jakby samorządy nie były fragmentem państwa. Dostrzegam szereg inwestycji, które poprawiają jakość życia, takich jak dziesiątki czy setki kilometrów ścieżek rowerowych, natomiast nie dostrzegam troski o zastawki, o podpiętrzenia, o jazy, o przepusty, o nowe obwałowania... Oglądanie się, że zrobi to tzw. państwo czyli mityczny rząd w Warszawie jest nieporozumieniem.
- Niedawno sejm przyjął, głosami koalicji, ustawę o odnawialnych źródłach energii. Prosiło się, by ważnym elementem polskiej energetyki była energetyka wodna. Nie tylko duże elektrownie wodne, ale te dziesiątki, setki spiętrzeń, które przez wieki nasi przodkowie wybudowali, które mogły produkować prąd. Nie on byłby najważniejszy, ale pozwoliłoby to odtworzyć spiętrzenia, zbiorniki retencyjne, stawy rybne, mikroklimat wokół tych instytucji. Nie utrzymano żadnego wsparcia dla tej formy energetyki, utrzymując karygodne, korupcjogenne, kryminalne wsparcie dla spalania biomasy w wielkich elektrowniach. Biomasy pochodzącej z importu.
- Rolnictwo będzie w najbliższych latach skazane na nawadnianie. Warunkiem podstawowym jest woda. Jeżeli nie będzie wody, to żadne programy nawodnieniowe w rolnictwie nie będą mogły być realizowane – zakończył poseł Ardanowski.
Po tym wystąpieniu ogłoszono 15 minut przerwy. Po przerwie udało się do pierwotnej wersji stanowiska sejmiku wprowadzić kilka poprawek i przyjąć jego ostateczną wersję.
(ps)
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu e-krajna.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz