Zamknij
REKLAMA

Szkody łowieckie - problem czy zagrożenie?

12:14, 09.09.2021 | E.S
Skomentuj Szkody łowieckie - problem czy zagrożenie? - fot. Andrzej Ossowski
REKLAMA

W środę 8 września w Kujawsko-Pomorskim Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Minikowie odbyło się spotkanie z rolnikami poświęcone szkodom łowieckim.

Adam Piszczek z ODR przedstawił gości spotkania, dra inż, Jakuba Pałubickiego z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, biegłego sądowego ds. szkód łowieckich, Marka Grugla Kierownika Biura Zarządu Okręgu Polskiego Związku Łowieckiego i doktora nauk prawnych Witolda Daniłowicza, prawnika, myśliwego, adwokata, arbitra w Sądzie Arbitrażowym przy Krajowej Izbie Gospodarczej w Warszawie i autora wielu publikacji poświęconych myślistwu.

Dyrektor ODR dr Ryszard Zarudzki przywitał gości i przybyłych rolników, przedstawił temat spotkania, zaproponował uczestnikom zgłaszanie postulatów i powołania w późniejszym terminie zespołu, który przyjmie zgłaszane wnioski i opracuje petycję do różnych decydentów z propozycjami zmian.

Pierwszy zabrał głos Adam Piszczek z K-P ODR w Minikowie, organizator spotkania, który przedstawił niektóre dane statystyczne szkód łowieckich w rolnictwie na przestrzeni kilku lat. Najwięcej szkód, przez wiele lat, zgłaszano w powiatach sępoleńskim, tucholskim, świeckim i nakielskim.

Kolejnym gościem, który posługując się prezentacją slajdów przybliżył rolnikom przepisy i zasady zgłaszania i szacowania szkód łowieckich. Zasygnalizował też na co powinni zwrócić uwagę przy udziale w zespołach szacujących szkody i jak postępować w razie składania odwołania. Poinformował jakie prawa przysługują rolnikom, którzy ponieśli straty spowodowane przez zwierzynę łowną i objętą ochroną gatunkową. Przestrzegł też rolników przed odmową podpisania protokołu komisji szacunkowej, co wielu rolników niegodzących się z wyceną robi. Stwierdził, że znacznie korzystniejsze jest zamieszczenie swoich uwag w protokole.

Po jego prelekcji wielu rolników opowiadało jakie problemy mają z komisjami szacunkowymi, jak niekorzystne są niektóre, wynikające z przepisów, terminy i częste ich nieprzestrzeganie. Poruszyli sprawę wpływu terminów na straty, czasem nawet kary, które ponoszą przy niewywiązywaniu się z umów kontraktacyjnych. Podkreślili, że największe problemy z uzyskaniem odszkodowań mają ze strony Urzędu Marszałkowskiego.

Podobnie żywą dyskusję wywołało wystąpienie Marka Grugla poświęcone obowiązkom kół łowieckich. Rolnicy podkreślali, że istnieje problem z tzw. pasami zaporowymi i niedokarmiana zwierzyna wychodzi żerować na pola. Zwrócili też uwagę, że jeśli nie zmienią się niektóre przepisy, mogą zostać pozbawieni dopłat bezpośrednich w związku z niemożliwością pogodzenia zasad gospodarowania, które wynikają z wprowadzanego przez Unię Europejską "zielonego ładu" zmuszającego do płodozmianu, co zmusi rolników do uprawy roślin, które jeszcze bardziej przyciągną dziką zwierzynę na położone w pobliżu terenów leśnych pola.

Między wystąpieniami prelegentów głos zabrał Marek Witkowski, zastępca Dyrektora Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa w Bydgoszczy, jeden z pomysłodawców spotkania, który podkreślił, że przez trzydzieści lat od zmian ustrojowych, zmieniono wiele zasad funkcjonowania gospodarki, a w organizacji łowiectwa i problemów na styku łowiectwo-rolnictwo nie zmieniło się prawie nic, nadal mamy system odziedziczony po poprzednim ustroju. Zwrócił uwagę na rozbieżności w szacowaniu liczebności niektórych gatunków zwierząt łownych, dokonywanych przez nadleśnictwa i koła łowieckie, a ilością obserwowaną przez rolników na polach. Postawił też tezę, że jest nadmierna populacja dzików, jeleni i saren, z czym zgodzili się obecni na sali myśliwi. Jeden z rolników podkreślił, że lata temu nie grodzono upraw leśnych, które dziś grodzi się zapobiegając zgryzieniu sadzonek drzew przez jelenie, co potwierdza nadmierny wzrost populacji tego gatunku.

Wypowiedź dra Witolda Daniłowicza, zaproszonego na spotkanie przez Marka Witkowskiego, poświęcona była propozycjom nowych rozwiązań systemowych w łowiectwie. Dr Daniłowicz rozpoczął od rysu historycznego. Podkreślił, że problem szkód łowieckich ma długą historię, chociaż w różnych okresach przybierał inną formę. W połowie XIX w. wypracowano i wprowadzono zasady organizacji polowań, które w wielu krajach z różnymi zmianami funkcjonują do dziś. Podobne zasady obowiązywały w Polsce do 1952 roku, kiedy to na skutek zmian politycznych zostały zmienione. Prelegent, który zna zasady funkcjonowania kół łowieckich w Niemczech, Austrii i kilku innych krajach, postulował, żeby podobne wprowadzić u nas. Powinno zwiększyć się udział rolników w członkostwie kół łowieckich (obecnie rolnicy stanowią poniżej 20% myśliwych), dostosować obwody łowieckie do zmieniającej się struktury gospodarstw rolnych, tworząc na większych obszarowo obwody łowieckie zarządzane przez właściciela gruntów lub wydzierżawianych przez niego myśliwym. Na gruntach mniejszych gospodarstw można by tworzyć coś na wzór spółek łowieckich, złożonych w głównej mierze z właścicieli tych ziem, co nie wyklucza przystąpienia do tak tworzonych kół łowieckich ludzi spoza tego kręgu. Doświadczenia z Niemiec i Austrii wskazują, że w tym systemie problem szkód łowieckich praktycznie przestaje istnieć. Postulował również odebranie Lasom Państwowym zarządu nad Ośrodkami Hodowli Zwierzyny i ograniczenia ich roli jedynie do współudziału w tworzeniu planów łowieckich.

Andrzej Ossowski

(E.S)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%