Zarówno pogoda, jak i humory dopisały podczas całego spływu. Trasa wiodła z Rogoźna, przez Jaracz do Rożnowic, gdzie zaplanowano nocleg w pięknie położonym motelu "Agrorożnowice". Mimo, że obiekt dysponuje tylko 20 łóżkami, dzięki zaradności pani Bogusi – współwłaścicielki motelu udało nam się wygodnie umieścić 6 dodatkowych osób. Sam motel przyjazny dla przyjezdnych, pełne wyposażenie i przemili właściciele.
W Jaraczu zwiedzono Muzeum Historii Młynarstwa i Wodnych Urządzeń Przemysłu Wiejskiego. Jak można było przeczytać, ale i dowiedzieć się z ust sympatycznego przewodnika muzeum ulokowano w 1981 r. nad rzeką Wełną, na terenie dawnej osady młyńskiej. Ekspozycje zostały rozmieszczone we młynie, stajni przymłyńskiej i domu młynarza. Została tu przedstawiona historia młynarstwa i przetwórstwa zbożowego od czasów najdawniejszych po współczesność. Szczególnym zainteresowaniem zwłaszcza najmłodszych turystów cieszą się stanowiska, gdzie własnoręcznie można sprawdzić, jak pracują żarna czy inne dawne sprzęty. Potwierdzamy, żarna ręczne są sprawne, czego popróbowali uczestnicy spływu. Duże emocje czekały też na uczestników podczas zwiedzania jednego z młynów w formie wiatraka typu koźlak. Ostatnia pamiątkowa fotka grupowa i dalej w drogę.
Do miejsca noclegowego zostalo jeszcze około 2,5 kilometra. Ostatnie pół kilometra spływali w deszczu, a w oddali słychać było pomruki burzy. Szczęśliwie po dotarciu do celu i wyciągnięciu kajaków na brzeg, na zmęczonych kajakarzy czekał grill i wesoło i przyjaźnie buchające płomieniami ognisko. W tej to atmosferze spędzono czas na kolacji podczas, której opowiadano wrażenia z najciekawszych momentów spływu.
Koło 24:00 wszyscy udali się na wypoczynek, bo z rana należało kontynuować spływ do Obornik, ponad 15 kilometrów.
Z rana, po śniadaniu sprawnie przeprowadzono wodowanie kajaków i w "drogę". Rzeka Wełna dostarcza turystom niezapomniane wrażenia poprzez swój bieg pełen przeszkód i meandrów, dzięki którym nie wiadomo w którą stronę płynie. Przepiękna roślinność wodna: strzałki, lilie wodne i gdzieniegdzie dzikie kaczki, przenosi kajakarzy w bajkowy świat dzikiej przyrody.
Po dotarciu do tzw. małej elektrowni w Obornikach ostatnia "przenioska" kajaków i lądowanie w miejskim parku. Tam czekali na nas właściciele firmy Nurt Ujście zajmującej się wypożyczaniem kajaków, ale również organizującej spływy Anna i Mariusz Podgórscy z Ujścia. Szybki załadunek kajaków i czas na pieszą wędrówkę na dworzec PKP w Obornikach. Po dotarciu do Piły, ostatnie pożegnanie i do zobaczenia na kolejnym spływie.
tekst Marek Kąckowski
zdjęcia Grażyna Jasoń, Roman Sieradzki
0 0
Te rzeki na, których darmozjady- kajakarze sobie pływają, użytkowane są wędkarsko. Członkowie PZW płacą duże pieniądze i co z tego mają? Odpowiedź :kajakarzy!
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu e-krajna.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz