Zamknij
REKLAMA
19:55, 06.09.2021

Gdy mowa o osobach, bez których trudno wyobrazić sobie historię polskiego kabaretu, nazwisko Daniec pada zazwyczaj w pierwszej kolejności. Podobnie, gdy zastanawiamy się nad początkami stand-upu, sięgając do czasów, gdy nikt w Polsce jeszcze nie używał tego terminu. Trudno się dziwić, bo jeśli komuś udało się wprowadzić do kabaretowego kanonu postaci nierozerwalnie z nim związane, to właśnie jemu. Kto dziś nie kojarzy błyskotliwego Marcina, Profesora Ignacego czy sarkastycznego, bacznego obserwatora codziennej rzeczywistości w charakterystycznym góralskim kapeluszu i przewieszonej przez ramię marynarce? Co najważniejsze, Marcin Daniec, będący od 40 lat nieprzerwanie aktywny zawodowo, nie traci bystrości oka Marcinka i ciętego języka sympatycznego górala, trafiając swoimi monologami do kolejnych pokoleń – czego dobitnym dowodem był występ w sępoleńskim Centrum Kultury i Sztuki.

REKLAMA
Jeżeli Twój wizerunek przypadkowo znalazł się na tych fotografiach, a nie wyraziłeś na to zgody, prosimy zgłoś to na adres: [email protected]
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz