materiał partnera
Pytanie „czy mogę schudnąć dzięki liposukcji?" wraca w gabinetach medycyny estetycznej niemal codziennie. Wiele osób trafia do lekarza z konkretnym celem na wadze – minus pięć, dziesięć, kilkanaście kilogramów – licząc, że jeden zabieg załatwi sprawę. Rzeczywistość jest jednak inna, a różnica między odchudzaniem a liposukcją jest fundamentalna, choć z zewnątrz może wyglądać podobnie. Odchudzanie to proces ogólnoustrojowy. Organizm w deficycie kalorycznym sięga po energię zgromadzoną w komórkach tłuszczowych w całym ciele – w skórze, narządach wewnętrznych, między mięśniami. Komórki te kurczą się równomiernie, oddając zmagazynowane tłuszcze, ale ich liczba pozostaje praktycznie niezmieniona. Liposukcja działa w przeciwnym kierunku. To zabieg chirurgiczny polegający na mechanicznym usunięciu komórek tłuszczowych z określonego, ograniczonego obszaru ciała. Jak podkreśla dr Marek Wasiluk, lekarz medycyny estetycznej, liposukcji nie można traktować jako zabiegu na odchudzanie – chociaż jednorazowo pozwala odessać kilka litrów tkanki tłuszczowej, otyłości tą metodą nie zlikwidujemy.
Liposukcja, znana również jako odsysanie tłuszczu, to procedura, podczas której lekarz przez niewielkie nacięcia wprowadza pod skórę cienką rurkę zwaną kaniulą. Przed odessaniem tkanki tłuszczowej najczęściej podaje się w obszar zabiegowy specjalny płyn znieczulająco-obkurczający (tzw. roztwór tumescencyjny), a sama tkanka tłuszczowa może być wcześniej rozbita ultradźwiękami lub laserem, co ułatwia jej usunięcie. Następnie tłuszcz odsysany jest podciśnieniem przez kaniulę. Kluczowe jest to, co dzieje się na poziomie komórkowym. Usunięte komórki tłuszczowe nie odrastają. Pozostałe komórki w innych częściach ciała mogą jednak nadal się powiększać przy nadwyżce kalorycznej – dlatego efekt zabiegu utrzymuje się przede wszystkim u osób stabilizujących masę ciała po jego wykonaniu. Jak wskazuje Klinika Kolasiński, liposukcja nie ma na celu odchudzania pacjenta, lecz dopasowania jego sylwetki do oczekiwań poprzez redukcję tkanki tłuszczowej w miejscach opornych na dietę.
Najprostsze porównanie obu procesów wygląda następująco:
Środowisko medyczne dosyć precyzyjnie określa, kto jest dobrym kandydatem do zabiegu. To najczęściej osoba, która:
Wielu pacjentów słyszy w gabinecie zaskakującą rekomendację: najpierw schudnij, potem przyjdziemy do liposukcji. To nie jest odsuwanie pacjenta – to medycznie uzasadniona kolejność postępowania. Liposukcja u osoby otyłej daje gorsze efekty estetyczne (większe ryzyko nierówności skóry), wyższe ryzyko powikłań krążeniowych i nie rozwiązuje problemu zdrowotnego, jakim jest otyłość.
To kolejny obszar, który warto przedyskutować przed konsultacją:
To pytanie, które niemal zawsze pada na konsultacji. Powszechnie przyjętą granicą bezpieczeństwa jest około 4–5 litrów odessanego tłuszczu w trakcie jednego zabiegu – choć dokładna wielkość zależy od techniki, kondycji pacjenta, stosowanego znieczulenia i obszaru. Większe objętości (tzw. „large volume liposuction") wymagają specjalistycznych warunków szpitalnych i większego nadzoru anestezjologicznego, ponieważ niosą zwiększone ryzyko zaburzeń wodno-elektrolitowych. Komunikat jest jasny: ilość, jaką lekarz odessie, dyktują nie marzenia pacjenta, lecz fizjologia. Próba „zrobienia wszystkiego za jednym razem" jest jednym z głównych źródeł powikłań.
Jak każda procedura chirurgiczna, liposukcja niesie ze sobą określone ryzyka. Do najczęściej wymienianych w literaturze medycznej należą:
Dlatego konsultacja przedzabiegowa – z dokładnym wywiadem, badaniami krwi i oceną ogólnego stanu zdrowia – jest nie biurokratyczną formalnością, lecz elementem oddzielającym zabieg bezpieczny od ryzykownego.
Rekonwalescencja po liposukcji nie jest długa, ale wymaga dyscypliny. Najczęściej pacjent wraca do pracy biurowej po kilku dniach, do umiarkowanej aktywności po dwóch–trzech tygodniach. Przez 3–5 tygodni nosi specjalną bieliznę uciskową, która pomaga skórze obkurczyć się i równomiernie się ułożyć. Pełne efekty zabiegu widać dopiero po 3–6 miesiącach, kiedy ustąpi obrzęk, a tkanki ostatecznie się przegrupują.
Rozważanie liposukcji jest sensowne wtedy, gdy:
Jeśli odpowiedź na większość punktów brzmi „tak", warto umówić się na konsultację z lekarzem zajmującym się modelowaniem ciała. To na takiej wizycie – po obejrzeniu pacjenta, ocenie jakości skóry i przeprowadzeniu wywiadu – można odpowiedzialnie powiedzieć, co i w jakim zakresie da się zrobić. W Krakowie zabiegami liposukcji ultradźwiękowej Vaser zajmuje się m.in. Dr Wolfinger Clinic przy ul. Cybulskiego 5; szczegółowe informacje o poszczególnych obszarach zabiegowych dostępne są na stronie kliniki.
Liposukcja i odchudzanie to dwa zupełnie różne procesy, choć oba dotyczą tkanki tłuszczowej. Pierwsze to zabieg chirurgiczny modelujący sylwetkę w wybranych miejscach – z określoną granicą bezpieczeństwa, listą przeciwwskazań i procesem rekonwalescencji. Drugie to systemowa, długoterminowa praca nad masą ciała, której żaden zabieg nie zastąpi. Najlepsze efekty modelowania ciała osiąga się wtedy, gdy oba podejścia się uzupełniają: pacjent najpierw osiąga stabilną wagę, potem ewentualnie korzysta z zabiegu, aby skorygować to, czego mimo wysiłków nie udało się zlikwidować. Odwrócenie tej kolejności rzadko kończy się satysfakcją – i niemal nigdy nie jest dobrym pomysłem z medycznego punktu widzenia.