Niedziela, 14 czerwca, była 304 dniem "maratonu maratonów" Rysia Kałaczyńskiego. Był to także dzień, w którym jeden z przyjaciół Rysia, Białorusin Roman Asayevich pobiegł swój sześćsetny maraton w życiu. Na metę, zmęczony ale niezmiernie szczęśliwy, Roman wpadł wczoraj pierwszy, by każdemu z przybiegających po nim maratończyków osobiście wręczyć medal za udział w swoim jubileuszowym wyczynie.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu e-krajna.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz