Zamknij
REKLAMA

Bydgoszcz: Okrutna zbrodnia dla paru złotych

20:07, 07.03.2020 | E.S
REKLAMA

fot. Dziennik Bydgoski, 1935, R.29, nr 48

Bestialski mord dokonany z chęci zysku przez dwie młode kobiety wstrząsnął do głębi mieszkańcami Bydgoszczy w lutym 1935 roku. Szczegóły zbrodni sprzed lat wraz z portretami psychologicznymi sprawczyń publikuje Dziennik Bydgoski.

Dziennik Bydgoski, 1935, R.29, nr 47

Dziennik Bydgoski, 1935, R.29, nr 47

Potwory w ludzkim ciele zamordowały nad grobem stojącą staruszkę
Ujawniamy nazwiska ohydnych zbrodniarek

Jeszcze nie przebrzmiało echo strasznej zbrodni, dokonanej na osobie śp. Małgorzaty Marschowej, której sprawca — jak dotąd — zdołał się wyślizgnąć z pętli szubienicy, a oto jak grom z jasnego nieba spadła na Bydgoszcz nowa hiobowa wieść o dokonanym morderstwie rabunkowym na starej bezbronnej kobiecie. W dniu swych imienin, w święto Matki Boskiej Gromnicznej, zamordowana została w bestialski sposób 75-letnia wdowa Marianna Niezgódzka, mieszkająca od wielu lat w mizernej przybudówce w oficynie domu przy ul. Gdańskiej 136.

Ohydny mord wstrząsnął do głębi całym miastem. Władze śledcze, zdając sobie sprawę ze zrozumiałego zaniepokojenia ludności, uruchomiły cały aparat śledczy, starając się za wszelką cenę rozwiązać zagadkę zbrodni i oddać nieludzkich morderców w karzące ręce sprawiedliwości. Śledztwo, którym kierowali przedstawiciele prokuratury i sądu przy współudziale oficerów policji, poszło tym razem w szczęśliwym kierunku.

Mord rabunkowy 

Nie ulegało wątpliwości, że śp. Marjanna Niezgódzka zamordowana została z niskiej chęci zysku. Zbrodniarze przypuszczając, że staruszka przechowuje u siebie większą kwotę gotówki, postanowili za cenę życia nad grobem stojącej kobiety zawładnąć jej majątkiem. Sekcja zwłok ustaliła, że śp. Niezgódzka zamordowana została tępym narzędziem: młotkiem albo jakąś sztabą żelazną. Śmiertelny cios zadany został w chwili, gdy śp. Niezgódzka wracając z miasta, weszła do swego skromnego mieszkanka.

Już pierwsze poszlaki wskazywały wyraźnie na to, że w mordzie dwie osoby splamiły swe ręce krwią. O cynizmie zbrodniarzy świadczy fakt, że bandyci rozdarli na dogorywającej kobiecie suknię i bieliznę, szukając za pieniędzmi. W całym mieszkaniu panował ogromny nieład. Wszystko było porozrzucane. Siennik na łóżku rozdarty, słoma rozrzucona w nieładzie po pokoju, bielizna i rzeczy wyjęte z szaf.

Na tropie sprawców

Zbrodnia była z góry uplanowana, a wykonanie jej przemyślane w najdrobniejszych szczegółach. Dla zmylenia śledztwa mordercy wysypali przed progiem mieszkania tabakę do zażywania. Sądzili, że w ten sposób pies policyjny nie wpadnie na ich trop. Jednym z głównych momentów, który skierował śledztwo na właściwe tory była wiadomość, uzyskana od pewnego kolejarza, który od dłuższego czasu utrzymywał z śp. Niezgódzką stosunki towarzyskie. Ów kolejarz, nazwiskiem Beliński, zgłosił się w wydziale śledczym i złożył bardzo ciekawe zeznania. Mianowicie na dwa tygodnie przed morderstwem opowiadała mu staruszka, że pewnego wieczoru zjawiły się u niej dwie młode kobiety, podające się za siostry Lewandowskie. Wiedziały one o tym, że Niezgódzka oddała Belińskiemu pewną kwotę pieniędzy na przechowanie. Działając rzekomo z polecenia Belińskiego starały się nakłonić staruszkę, by udała się do jego mieszkania na Jachcice po odbiór owych pieniędzy. Był to podstęp, gdyż Beliński nikogo do śp. Niezgódzkiej nie posyłał.

Zamordowały kobiety...

Na podstawie tych poszlak pierwsze podejrzenie skierowane zostało przeciwko młodej sąsiadce zamordowanej, Irenie Żakowej. W toku dalszego śledztwa wpadła policja na trop niejakiej Marii Ossowskiej (Wysoka 14) kobiety młodej i lekkomyślnej, a szczerej przyjaciółki Żakowej.

Ossowską i Żakową aresztowano. Przez blisko dwa tygodnie trwały przesłuchy obu kobiet, które zaprzeczały stanowczo, jakoby miały coś wspólnego ze zbrodnią, aczkolwiek wszystkie nagromadzone poszlaki wskazywały na nie jako sprawczynie morderstwa. 

Nadszedł wreszcie piątek, dzień który zadecydować miał o wyniku dochodzeń. Obie kobiety poddano raz jeszcze przesłuchom, przy czym władze wykorzystały nowe dowody zebrane w ostatnich dniach. 

W krzyżowym ogniu pytań obie kobiety załamały się zupełnie psychicznie i z płaczem przyznały się do okrutnego czynu. 

Obie zbrodniarki nieznane były zupełnie policji i nie były dotychczas karane. Żakowa jest mężatką, ma niespełna 24 lata i jest żoną bezrobotnego robotnika. Morderczyni jest matką jednorocznego dziecka. Ossowska, licząca lat 23 jest panną i miała opinię lekkomyślnej dziewczyny, podejrzanej o uprawianie tajnego nierządu. Skąd czerpały środki na życie — nie wiadomo.

Jak dokonano zbrodni?

Obydwie morderczynie złożyły obszerne zeznania, w których szczegółowo przedstawiły przebieg zbrodni. Plan zamordowania śp. Niezgódzkiej powzięły już w grudniu, kiedy dowiedziały się o tym, że staruszka posiada wcale wielki uciułany majątek. Początkowo zamierzały zwabić śp. Niezgódzką na Jachcice i tam ją zadusić, by zdobyć klucz do mieszkanka. Gdy podstęp się nie udał, za teren zbrodni wybrały podwórze domu przy ul. Gdańskiej. Narzędziem zbrodni miał być młotek. Żakowa uważała na ulicy, by dać znak, kiedy śp. Niezgódzka wróci z miasta. Zaczatowana na podwórzu Ossowska zadać miała śmiertelny cios. Przez dwa tygodnie zbrodniarki czatowały na swoją ofiarę, jednak tak się zawsze jakoś złożyło, że nie udało im się zbrodniczego zamysłu wykonać.

Wtedy postanowiły dokonać zbrodni w mieszkanku śp. Niezgódzkiej.

Nadchodzi dzień 1 lutego. Pod wieczór Ossowska kamieniem wybiła szybę w oknie prowadzącym do kuchni. Zwinnym skokiem weszła do kuchni i zaczaiła się pod piecem. Żakowa czatowała na ulicy. Po pewnym czasie Żakowej sprzykrzyła się rola biernego tylko udziału w zbrodni. Tą samą drogą, co i Ossowska, weszła ona do mieszkania, by w decydującym momencie stanąć przyjaciółce z pomocą. Śp. Niezgódzka wróciła około godz. 20.30. Momentalnie dopadła ją Żakowa, popchnęła starowinę, a gdy ta potoczyła się, Ossowska uderzeniem młotka w głowę zadała śmiertelny cios. Agonia śp. Niezgódzkiej trwała przeszło godzinę.

Mord dla ośmiu złotych

Jak się okazało, morderczynie zrabowały zaledwie 8,50 zł oraz trochę bielizny. Dla paru złotych pozbawiły życia człowieka. Bliższe, nieznane dotychczas szczegóły mordu ujawnimy w numerze jutrzejszym. (kj)

Dziennik Bydgoski, 1935, R.29, nr 48

Dziennik Bydgoski, 1935, R.29, nr 48

Hańbiąca śmierć z ręki kata grozi morderczyniom śp. Niezgódzkiej

Rozwiązanie ponurej zagadki, którą kryła mizerna przybudówka w oficynie przy ul. Gdańskiej 136, wstrząsnęła do głębi sumieniem bydgoskiego społeczeństwa. Szczegóły mordu, dokonanego na osobie 77-­letniej Marii Niezgódzkiej są tak straszne i okrutne, że bledną przy nich inne zbrodnie, których tak wiele notują w ostatnich czasach kroniki kryminalne. Mord, dokonany przez dwie młode kobiety dla zdobycia za cenę życia urojonego majątku, przypomina swą makabrycznością szarpiące nerwy sztuki grywane w Paryskiem Granda Guigtiolu, a zarazem odsłania przerażające zanikiem ludzkości oblicze moralne zbrodniarek, z których jedna jest matką jednorocznego dziecka.

Kim są morderczynie?

Osoby ponurych morderczyń są dziś przedmiotem zainteresowań tłumów. Ludzie po prostu wierzyć nie chcą, że znaleźć się mogły kobiety o kamiennem sercu, kobiety, które z premedytacją dokonać mogły tak bestialskiego mordu.

Kim są morderczynie?

Jedna z nich, 24-letnia Irena Żakowa jest młodą mężatką. Mąż jej pozostaje od dłuższego czasu bez pracy. Nazwisko panieńskie Żakowej brzmi Kamińska. Urodziła się w Niemczech w Gelsenkirchen, gdzie też ukończyła 6 klas szkoły ludowej. Męża swego poznała w Bydgoszczy i razem z nim zamieszkała w oficynie domu przy ul. Gdańskiej 136, którego właścicielką jest znana paserka rowerów Kcłecka. Już w miesiąc po, ślubie przyszło na świat dziecko.

Małgorzata Ossowska, o rok młodsza, jest koleżanką Żakowej z czasów szkolnych. Wspólnie z jakąś kobietą lekkich obyczajów zamieszkiwała przy ul. Wysokiej 14. Źródła dochodów Ossowskiej są dość niewyraźne. Podawała się za robotnicę, lecz najprawdopodobniej utrzymywała się z tajnego nierządu. I ona urodziła się w Niemczech, w Berlinie i ukończyła 5 klas szkoły powszechnej.

Obydwie morderczynie dotąd prawie że nieznane były policji. Tylko Żakowa była kiedyś karana krótkoterminowym aresztem i za jakąś drobną przewinę.

Jak nas informują lokatorzy domu przy ul. Gdańskiej 136, Małgorzata Ossowska nieomal codziennie odwiedzała Żakową. Ossowska była typem na wskroś męskim. Zdecydowana na wszystko, nie znająca strachu ani litości, jako pierwsza rzuciła myśl dokonania zbrodni. Żakowa była typem niemniej stanowczym i razem z Ossowską stanowiły dobraną parę, która smutną sławą przestępczą przyćmić miała takie zbrodniarki przebywające w więzieniu dla kobiet w Fordonie, jak Rita Gorgon i Maliszowa.

Jak doszło do straszliwego mordu?

Jak już wczoraj pokrótce wspomnieliśmy, potworny plan mordu wylągł się w mózgach Żakowej i Ossowskiej już na początku grudnia. Wtedy jednak postanowiły one zwabić ś.p. Niezgódzką za miasto, na Jachcice i tam ją zadusić. Rola dusicielki przypaść miała Ossowskiej. Kiedy podstęp wywabienia staruszki za miasto się nie udał, nieludzkie zbrodniarki zdecydowały się zamordować ś.p. Niezgódzką w jej własnym mieszkaniu.

Przez dwa tygodnie morderczynie czatowały w oficynie na swoją ofiarę. Tak się jednak zawsze składało, że zbrodniczego zamysłu wykonać nie mogły. Nadchodzi wreszcie krytyczny wieczór 1-go lutego. Krótko przed północą trzykrotnym uderzeniem młotka w głowę ś.p. Niezgódzka została zamordowana. Agonia, nieszczęsnej staruszki trwała przeszło godzinę. Przez cały, długi jak wieczność, czas konania ś.p. Niezgódzkiej, morderczynie stały nieruchomo za piecem. Dopiero gdy ofiara ich wydała ostatnie tchnienie zabrały się do rabunku. W tym samym momencie z przeraźliwym trzaskiem pękła w stojącym na piecu blaszanym garnku emalia. Przeraziło to do tego stopnia Żakową, że chciała wybiec z pokoju zbrodni. Wtedy zatrzymała ją Ossowska słowami: Stój cholero, bo nas wsypiesz!

I rzeczywiście Żakowa uspokoiła się i razem z przyjaciółką zabrała się do rabunku.

Noc spędziły obydwie morderczynie razem w mieszkaniu Żakowej. Żakowa oka nie zmrużyła, natomiast Ossowska zasnęła spokojnie w pozycji siedzącej na krześle i dopiero nad ranem poszła do domu.

W oczekiwaniu rozprawy

Morderczynie przebywają w dalszym ciągu w więzieniu sądowym. Wobec ukończenia śledztwa prokurator Sądu Okręgowego Czak w najbliższych dniach przystąpi do wygotowania aktu oskarżenia.

Rozprawy spodziewać się należy już w połowie marca.

Obydwom zbrodniarkom grozi kara śmierci przez powieszenie.

(E.S)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© e-krajna.pl | Prawa zastrzeżone