Jest koniec lipca. Jadę do Rysia. Pierwszy raz. Dlaczego dopiero teraz? Przecież pasjonuję się jego wyczynem od samego początku, od pierwszego z 366 maratonów. Prawdę mówiąc, podziwiałem go na długo przed tym, zanim zaczął być znany, zanim w siedem dni przebiegł przez Polskę z Zakopanego do Sopotu czy podjął się ustanowienia niebotycznego rekordu Guinnessa. Podziwiałem go już wówczas, gdy śnieg nie śnieg, upał, plucha i ślizgawica uparcie trenował na drogach naszego powiatu. Dlaczego zatem jadę do niego dopiero teraz?
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu e-krajna.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz