Jakub Paszke: Handel mam we krwi - wywiad z właścicielem sklepu Bricomarche
Redakcja: Bricomarché w Sępólnie Krajeńskim funkcjonuje od 25 lutego 2026 roku. Choć placówka działa od niedawna, już teraz przyciąga wielu mieszkańców regionu szukających produktów do domu i ogrodu. Jaki asortyment oferuje sklep?
Jakub Paszke: Sklep dysponuje powierzchnią handlową wynoszącą blisko 1500 m² oraz ogrodem zewnętrznym o powierzchni 1250 m². W stałej ofercie posiadamy około 24 tysiące produktów podzielonych na cztery kluczowe działy: ogród, dekoracje, majsterkowanie oraz artykuły budowlane.
Czy zauważył Pan, jakiego rodzaju produkty najbardziej przyciągały do tej pory klientów?
Klienci doceniają przede wszystkim szeroki wybór w działach dekoracji i majsterkowania, a także kompleksową ofertę budowlaną. Dużym zainteresowaniem cieszy się dział ogrodowy, który przygotowujemy do pełnego otwarcia w sezonie wiosennym.

Co skłoniło Pana do podjęcia decyzji o prowadzeniu sklepu Bricomarché w Sępólnie Krajeńskim?
To efekt wieloletniego przygotowania i kontynuacja rodzinnej tradycji. Wybrałem Sępólno Krajeńskie, ponieważ dostrzegłem tu duży potencjał – w promieniu blisko 80-90 kilometrów nie było wcześniej żadnego sklepu naszej sieci. Chciałem wykorzystać standardy wypracowane w mojej rodzinie przez ostatnią dekadę, by zapewnić mieszkańcom profesjonalną ofertę blisko ich domów.
Ile osób znalazło tutaj zatrudnienie i czym się one zajmują? Czy planowane są kolejne wakaty?
W naszym sklepie zatrudnienie znalazło 20 osób. Zespół zajmuje się profesjonalną obsługą klientów, doradztwem w poszczególnych działach oraz obsługą kas.

Czy angażują się Państwo w lokalne inicjatywy lub mają to w planach?
Jak najbardziej. Sklepy Bricomarché działają lokalnie i odprowadzają podatki w miejscu prowadzenia działalności. Moja spółka Ventrus jest otwarta na wspieranie lokalnych klubów sportowych, stowarzyszeń i innych inicjatyw społecznych, podobnie jak ma to miejsce w innych placówkach pod naszym szyldem.
Dlaczego wybrał Pan akurat franczyzę Bricomarché?
Handel DIY mam we krwi – moi rodzice, Beata i Jacek Paszke, prowadzą sklepy Bricomarché od 2012 roku. Angażowałem się w ich działalność już w czasie studiów na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu, pracując m.in. w sklepach w Wałczu i Pile. Moja siostra Natalia również prowadzi własny sklep w Poznaniu. Wybór tego modelu biznesowego był więc naturalnym krokiem na mojej ścieżce zawodowej.
Co najbardziej ceni Pan w modelu, który oferuje przedsiębiorcom Grupa Muszkieterów?
Przede wszystkim możliwość rozwoju osobistego i zawodowego. Ten model pozwala być niezależnym przedsiębiorcą, który ma realny wpływ na swój biznes, a jednocześnie korzysta ze wsparcia dużej i silnej grupy zakupowej.
Jako przedsiębiorcy zrzeszeni w Grupie Muszkieterów wierzymy, że biznes to coś więcej niż handel – to przede wszystkim odpowiedzialność za sąsiadów. Poprzez Fundację Muszkieterów realnie zmieniamy nasze otoczenie: wspieramy lokalne jednostki OSP, organizujemy kolonie dla dzieci z regionu i sfinansowaliśmy budowę już 140 placów zabaw. Kluczowy jest dla nas mechanizm ekonomiczny: dzięki modelowi naszej Grupy, wypracowany kapitał zostaje na miejscu. To tutaj płacimy podatki, tutaj tworzymy stabilne miejsca pracy i tutaj, jako właściciele, angażujemy się w życie naszych małych ojczyzn.
Co w prowadzeniu sklepu daje Panu największą satysfakcję?
Satysfakcję daje mi właśnie ta niezależność połączona ze wsparciem logistycznym centrali, dzięki czemu mogę skutecznie sprostać oczekiwaniom moich klientów. Cieszę się, że jako lokalny właściciel mogę budować trwałe relacje z naszą społecznością.
Jak wygląda typowy dzień właściciela takiego sklepu?
Dzień wypełniony jest zarządzaniem operacyjnym - od dbania o dostępność towaru na półkach, po koordynację pracy zespołu. Jako niezależny przedsiębiorca jestem blisko codziennych spraw sklepu, by osobiście czuwać nad jakością obsługi.
Jakie inwestycje planują Państwo w najbliższym czasie?
Ze względu na długą zimę nie mogliśmy od razu w pełni uruchomić ogrodu zewnętrznego. Już niedługo pojawi się tam specjalna cieniówka na rośliny, namiot plenerowy oraz meble ogrodowe. Na przełomie marca i kwietnia planujemy oficjalne otwarcie ogrodu połączone z grillem dla klientów.
Czy planowane są nowe usługi dla klientów?
Już teraz oferujemy szereg udogodnień, takich jak usługa click&collect, która pozwala zamówić towar online i odebrać go w sklepie. Zapewniamy także transport zakupionych produktów pod wskazany adres oraz dogodny system zakupów ratalnych.
Jak widzi Pan przyszłość handlu DIY w mniejszych miejscowościach?
Wierzę, że obecność Bricomarché w Sępólnie Krajeńskim to nowa jakość dla mieszkańców. Sieć nieustannie przyspiesza swój rozwój – obecnie w całej Polsce funkcjonuje już 226 placówek, a nasza strategia na najbliższe lata jest bardzo ambitna. Zgodnie z planami Grupy Muszkieterów, do 2030 roku sieć ma powiększyć się do 400 sklepów, co oznacza niemal podwojenie obecnej skali działania.
Tak dynamiczny wzrost pokazuje, że zapotrzebowanie na fachowe produkty do domu i ogrodu w mniejszych i średnich miejscowościach jest ogromne. Nasza obecność w Sępólnie Krajeńskim wypełnia istotną lukę na mapie handlowej regionu, oferując mieszkańcom dostęp do szerokiego asortymentu blisko domu.
artykuł sponsorowany